podkategorie


Peter Quill jest ziemskim awanturnikiem, który z upodobaniem przedstawia się jako Star-Lord, nawet jeśli nie wszyscy wiedzą, kto to właściwie jest. Gamora została wychowana na zabójczynię. Drax kieruje się potrzebą zemsty i interpretuje słowa z rozbrajającą dosłownością. Rocket wygląda jak szop, choć zdecydowanie nie zalecamy nazywać go szopem w jego obecności, a Groot jest chodzącym drzewem, które potrafi powiedzieć właściwie jedno zdanie i mimo to przekazać nim więcej emocji niż niejeden człowiek całym monologiem. Na papierze ta grupa nie powinna działać. A jednak właśnie z takiego chaosu powstali Guardians of the Galaxy, czyli Strażnicy Galaktyki - jedna z najbardziej charakterystycznych drużyn Marvela. Ich historia nie zaczyna się od wielkiego planu stworzenia zespołu bohaterów. Zaczyna się od ludzi, którzy mają własne problemy, własną przeszłość i bardzo niewiele powodów, żeby sobie ufać. Dopiero wspólne przygody sprawiają, że przestają być przypadkową grupą wyrzutków i zaczynają tworzyć coś, czego większości z nich wcześniej brakowało: rodzinę. Nie idealną, nie spokojną i zdecydowanie nie taką, którą chciałoby się mieć przy jednym stole podczas świątecznego obiadu, ale własną.
Jednym z najbardziej niezwykłych elementów filmowych Strażników Galaktyki jest muzyka. Peter Quill opuszcza Ziemię jako dziecko, dlatego piosenki zapisane na kasetach stają się dla niego czymś więcej niż ścieżką dźwiękową do kolejnych przygód. Są połączeniem z domem, wspomnieniami i matką. Właśnie dlatego w świecie statków kosmicznych, obcych cywilizacji i międzygalaktycznych konfliktów nagle rozbrzmiewają utwory sprzed dekad, a Star-Lord potrafi rozpocząć kosmiczną misję od założenia słuchawek i zatańczenia kilku kroków. Ten charakterystyczny motyw idealnie oddaje zestaw prezentowy Star-Lord's Boom Box. Strażnicy pokazali dzięki temu, że film superbohaterski może mieć własny rytm i osobowość. Ich kosmos nie jest sterylnym miejscem pełnym futurystycznej technologii. Jest kolorowy, głośny, trochę brudny i zaskakująco nostalgiczny. I trudno wyobrazić sobie Star-Lorda ratującego galaktykę bez utworu, do którego przy okazji można zrobić efektowne wejście.
Jeżeli istnieje duet idealnie pokazujący serce Guardians of the Galaxy, są nim Rocket i Groot. Rocket ukrywa wrażliwość pod warstwą sarkazmu, agresji i przekonania, że wszystko da się rozwiązać odpowiednio dużą bronią. Groot działa dokładnie odwrotnie. Jest spokojny, lojalny i potrafi stworzyć więź z innymi praktycznie bez słów. Ich relacja pokazuje, że przyjaźń wcale nie wymaga podobnych charakterów - czasem najważniejszą osobą okazuje się ta, która rozumie nas właśnie dlatego, że jest zupełnie inna. Groot z czasem stał się jednym z najbardziej uwielbianych bohaterów całego Marvela, a jego słynne „I am Groot” przeszło do popkultury jako zdanie, którego znaczenie najwyraźniej zależy wyłącznie od tego, kto słucha. W Nice Wall Groot może przywitać gości już przy wejściu dzięki wycieraczce I Am Groot Welcome, pojawić się podczas porannej kawy jako kubek Marvel Kawaii Groot albo zdecydowanie bardziej przytulny kubek Groot Face w futerku. A jeśli ktoś potrzebuje własnego małego strażnika galaktyki, brelok Baby Groot jest prawdopodobnie znacznie bezpieczniejszym wyborem niż trzymanie prawdziwego Flora colossusa w doniczce.
Humor Strażników Galaktyki działa tak dobrze dlatego, że często wyrasta z bardzo poważnych historii. Gamora próbuje wyrwać się spod wpływu Thanosa i zbudować własną tożsamość. Drax nosi w sobie stratę rodziny. Rocket przez długi czas traktuje świat jak miejsce, które prędzej czy później i tak go odrzuci. Peter Quill ukrywa wiele emocji pod żartami i pozorną pewnością siebie. Kolejne postacie, takie jak Nebula czy Mantis, dodają do tego następne historie o samotności, potrzebie akceptacji i budowaniu własnego miejsca. Dlatego Strażnicy są tak interesujący jako drużyna: praktycznie każdy z nich przychodzi do niej z czymś, co wcześniej oddzielało go od innych. Brelok Gamora przypomina o jednej z najbardziej złożonych postaci grupy, natomiast przypinki Guardians of the Galaxy Characters i przypinka Cosmic Seekers zbierają symbole świata, w którym bohaterem właściwie nikt nie zostaje dlatego, że jego życie od początku układało się idealnie. Strażnicy są raczej dowodem na coś odwrotnego: przeszłość może wyjaśniać, dlaczego jesteśmy tacy, jacy jesteśmy, ale nie musi decydować o tym, kim zostaniemy.
Kiedy filmowi Guardians of the Galaxy ruszali razem w pierwszą przygodę, wielu bohaterów Marvela miało znacznie większą rozpoznawalność. Tymczasem Star-Lord, Rocket, Groot, Gamora i Drax szybko stworzyli drużynę o tak wyrazistej osobowości, że trudno dziś wyobrazić sobie Marvel Cinematic Universe bez ich udziału. Dużą rolę odegrało połączenie science fiction, komedii, muzyki i emocji, dzięki któremu kolejne historie potrafiły przejść od absurdalnego żartu do naprawdę mocnej sceny bez utraty własnego charakteru. Kosmiczną energię grupy można przenieść również na ścianę dzięki plakatowi The Guardians of the Galaxy Shooter albo pełnemu Grootowej energii plakatowi Get Your Groot On. To właśnie różnorodność jest największym atutem tego uniwersum. Jeden fan najbardziej pokocha Rocketa, inny Star-Lorda, ktoś wybierze Gamorę, a jeszcze ktoś nie potrzebuje żadnej rozbudowanej argumentacji, ponieważ Baby Groot zatańczył przez kilka sekund na ekranie i sprawa została zamknięta.

Można oglądać Strażników Galaktyki dla kosmicznych bitew, kolorowych planet, świetnej muzyki i humoru. Jednak gdy odłożymy na bok statki, broń i ratowanie wszechświata, pozostaje historia grupy bohaterów, którzy przez długi czas byli sami. Każdy z nich na swój sposób stracił dom albo miejsce, do którego naprawdę należał. I właśnie dlatego ich wspólna droga ma tak duże znaczenie. Rodzina w Guardians of the Galaxy nie jest czymś, co otrzymuje się automatycznie. Powstaje stopniowo - ze wspólnych doświadczeń, kłótni, lojalności, błędów, wybaczenia i decyzji, żeby mimo wszystko zostać obok drugiej osoby. Strażnicy Galaktyki przypominają, że czasami najważniejsi ludzie w naszym życiu nie są tymi, od których zaczęła się nasza historia. Są tymi, których spotkaliśmy po drodze i z którymi postanowiliśmy napisać jej następny rozdział. Galaktykę można uratować wiele razy. Znalezienie miejsca, w którym naprawdę czujemy się u siebie, bywa znacznie trudniejszą misją.
